Około 2:00 w nocy, czytam sobie książkę. Siostra śpi obok mnie. Nagle w kuchni spada (stabilnie stojąca!) i rozbija się szklanka. W domu byliśmy tylko ja, tata, mama, siostra, która spała obok mnie i siostra-niemowlę. Tata przychodzi do mnie do pokoju:
- Co wy o tej porze się tak tłuczecie?
Ja na to odpowiadam:
- Siostra śpi, a ja cały czas tu leżę i czytam książkę. Może to mama?
- Mama śpi. Ja tego też nie zrobiłem. Najmłodsza też śpi.
Rano znajduję na suszarce do naczyń, na której stała owa szklanka, odłamki szkła z niej.
wtorek, 24 marca 2015
poniedziałek, 23 marca 2015
Tajemniczy pan na ulicy
Szłam ulicą. Widziałam starszego pana, który szedł bardzo wolno. Obróciłam się na chwilę, bo czułam jakby ktoś popukał mnie w ramię. Odwracam się dosłownie po sekundzie, a jego już nie ma. Nie wszedł na żadne podwórko, bo chyba słyszałabym jakąś rozmowę, szczekanie psa, dzwonek do drzwi, skrzypienie furtki... Cokolwiek. Zresztą w tempie jakim szedł, nie doszedłby w te kilka sekund do jakiejś furtki... Był ubrany na czarno. Czy to duch...? Nie wiem...
piątek, 20 marca 2015
Czy to duch w domu?
Kiedyś zmarł mój pradziadek. Potem w mieszkaniu mojej prababci, u której wtedy mieszkałam, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Drzwi od łazienki zaczęły się same zamykać i otwierać (na pewno nie miały zepsutej klamki!), coś w domu o coś stukało, a wcześniej tak nie było. Na podłodze były ślady błota, a dokładniej wielkich, męskich butów (prababcia zapytała się, czy to ślady mamy, ale na pewno nie!). Prowadziły od drzwi wejściowych (które były zamknięte na zasuwkę!) do sypialni prababci i łazienki. A buty pradziadka, które stały czyściutkie w szafie, stały ubłocone na korytarzu.
Teraz zadaję sobie jedno pytanie: Co to do jasnej ciasnej miało być?!
Teraz zadaję sobie jedno pytanie: Co to do jasnej ciasnej miało być?!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)