To chyba było w innym kraju, jakieś 60 lat temu (nie wiem dokładnie). Mama wysłała dziewczynkę po zakupy. Dziewczynka wiedziała, że nie może sama przechodzić przez ulicę, więc poprosiła starszą panią, aby ją przeprowadziła. Gdy na pasach w stronę dziewczynki zbliżał się samochód, starsza pani zniknęła. Samochód potrącił dziewczynkę. Na szczęście miała tylko kilka siniaków i zadrapań. Kierowca tłumaczył się, że obok dziewczynki nie widział nikogo dorosłego, a dziewczynka była za niska, aby ją zobaczył. Jednak owa dziewczynka cały czas się upierała, że z nią za rękę szła starsza pani, ubrana na czarno. Ta pani jest tu w pokoju, nie widzicie jej? - pytała. Do dziś nikt nie wie co tak naprawdę się stało.
PS: Tę historię opowiedziała mi moja babcia. Nie widzę powodu dla którego miałaby mnie okłamać. Mam już 1* lat i umiem sama przejść przez ulicę.
środa, 1 kwietnia 2015
wtorek, 24 marca 2015
Spadająca szklanka?! Co to do k**** ma być?
Około 2:00 w nocy, czytam sobie książkę. Siostra śpi obok mnie. Nagle w kuchni spada (stabilnie stojąca!) i rozbija się szklanka. W domu byliśmy tylko ja, tata, mama, siostra, która spała obok mnie i siostra-niemowlę. Tata przychodzi do mnie do pokoju:
- Co wy o tej porze się tak tłuczecie?
Ja na to odpowiadam:
- Siostra śpi, a ja cały czas tu leżę i czytam książkę. Może to mama?
- Mama śpi. Ja tego też nie zrobiłem. Najmłodsza też śpi.
Rano znajduję na suszarce do naczyń, na której stała owa szklanka, odłamki szkła z niej.
- Co wy o tej porze się tak tłuczecie?
Ja na to odpowiadam:
- Siostra śpi, a ja cały czas tu leżę i czytam książkę. Może to mama?
- Mama śpi. Ja tego też nie zrobiłem. Najmłodsza też śpi.
Rano znajduję na suszarce do naczyń, na której stała owa szklanka, odłamki szkła z niej.
poniedziałek, 23 marca 2015
Tajemniczy pan na ulicy
Szłam ulicą. Widziałam starszego pana, który szedł bardzo wolno. Obróciłam się na chwilę, bo czułam jakby ktoś popukał mnie w ramię. Odwracam się dosłownie po sekundzie, a jego już nie ma. Nie wszedł na żadne podwórko, bo chyba słyszałabym jakąś rozmowę, szczekanie psa, dzwonek do drzwi, skrzypienie furtki... Cokolwiek. Zresztą w tempie jakim szedł, nie doszedłby w te kilka sekund do jakiejś furtki... Był ubrany na czarno. Czy to duch...? Nie wiem...
piątek, 20 marca 2015
Czy to duch w domu?
Kiedyś zmarł mój pradziadek. Potem w mieszkaniu mojej prababci, u której wtedy mieszkałam, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Drzwi od łazienki zaczęły się same zamykać i otwierać (na pewno nie miały zepsutej klamki!), coś w domu o coś stukało, a wcześniej tak nie było. Na podłodze były ślady błota, a dokładniej wielkich, męskich butów (prababcia zapytała się, czy to ślady mamy, ale na pewno nie!). Prowadziły od drzwi wejściowych (które były zamknięte na zasuwkę!) do sypialni prababci i łazienki. A buty pradziadka, które stały czyściutkie w szafie, stały ubłocone na korytarzu.
Teraz zadaję sobie jedno pytanie: Co to do jasnej ciasnej miało być?!
Teraz zadaję sobie jedno pytanie: Co to do jasnej ciasnej miało być?!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)